Hubert de Givenchy

Hubert de Givenchy, który zmarł w poniedziałek w szanowanym wieku 91 lat będzie zapamiętany, między innymi za swoje wielkie przyjaźnie, zwłaszcza z Audrey Hepburn i Jaqueline Kennedy. Ale nie tylko te kobiety były przyjaciółkami wielkiego mistrza, do tego grona zaliczały się również Marela Agnelli, Lauren Bacall, Ingrid Bergman, Marlene Dietrich i Diana Vreeland. Jedna z jego klientek (Mona von Bismarck) została nawet pochowana w jego sukni…

hubert de givenchy

Hubert de Givenchy miał ogromny wpływ na życie kobiet, które zatrudnił w latach 70. biegłego wieku. Stał się on pierwszym projektantem, który zatrudniał zróżnicowaną grupę modelek, o wiele bardziej zróżnicowaną od tej, którą dziś widzimy na wybiegach. Jak jeden z projektantów wspomina, prawie wszystkie „dziewczyny Givenchy” były pochodzenia afro-amerykańskiego – a nikt wtedy takiej grupy modelek nie zatrudniał.

 

Czarne modelki

Givenchy po raz pierwszy zobaczył możliwość zatrudniania czarnych modelek na pokazie mody zwanym „Bitwą o Wersal”. Był to pokaz mody w listopadzie 1973 roku, zorganizowany przez francuskich i amerykańskich projektantów w celu zebrania pieniędzy na renowację Wersalu. To było prawdziwe zderzenie tytanów mody – Yves Saint Laurent, Pierre Cardin, Emanuel Ungaro, Christian Dior and Hubert de Givenchy na preciwko Oscara de la Renty, Stephena Burrowsa i Anne Klein.

Kiedy Givenchy zobaczył czarne modelki, porzucił całkowicie swój styl prezentowania mody i zdecydował się na użycie muzyki i nowych modelek do prezentowania swoich kolekcji.

hubert de givenchy

Czy była to radykalna zmiana w tym czasie? Zdecydowanie. A dla francuskiego domu mody? Absolutnie. Wedługo innych projektantów Givenchy “został dość mocno odepchnięty, kiedy zdecydował się na czarne modelki – nawet przez swoich niektórych klientów! Ale to było dokładnie to, czego chciał Givenchy, miał daleką wizję na przyszłość. Tak więc naciskał na swoją decyzję tak długo, że w końcu klienci powrócili, a dom mody nie ucierpiał”.

 

Wspomnienia

Czarna modelka Pat Cleveland spotkała Huberta de Givenchy po raz pierwszy na pokazie mody dla Wersalu. „Pamiętam jak szliśmy obok siebie Korytarzem Luster – tylko nas dwoje, szedł koło mnie, nikogo więcej nie było, to było na prawdę magiczne”, powiedziała.

„Po Wersalu Givenchy zatrudnił wszystkie czarne amerykańskie modelki – byłyśmy tak chude i malutkie przy nim! Pamiętam, jak przyszywał kokardy do wszystkich sukienek, które nosiłyśmy. Miałyśmy z tego świetną zabawę”.

“Był taki wyoki, jak gracz koszykówki…. Ale był taki elegancki Mia najpiękniejsze ręce, potrafił nimi stworzyć najbardziej delikatne rzeczy. I był również miły i szczodry dla wszystkich. Był takim bezpiecznym i pokojowym człowiekiem. Jestem pewna, że jest teraz w niebie, tworząc kolejne piękne sukienki”